Sędziowie na telefon
Wszystko, co najciekawsze działo się w tym meczu jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. A to dlatego, że po prostu nie miał kto zagwizdać. Nie wiedzieć czemu do Gliwic nie dotarła trójka arbitrów z Kielc i na kilkanaście minut przed rozpoczęciem gry trwały... poszukiwania arbitrów. Wiceprezes Carbo Jan Jonda nerwowo wydzwaniał do lokalnych sędziów i jego starania przyniosły efekt. Do sędziowskiej szatni przybiegli rozjemcy z Podokręgu Zabrze: Włodzimierz Obrosow i Paweł Matwiński. Dla tego drugiego był to debiut na tak wysokim szczeblu. Obaj panowie stanęli na linii, a z gwizdkiem po boisku biegał ostatecznie delegowany na to spotkanie jako obserwator Marian Pyzałka z Wrocławia.