To już kompletna ruina
Hotel w Nadolu, jeden z największych tego typu obiektów na Pomorzu, dawniej stanowiący bazę mieszkaniową pracowników elektrowni jądrowej Żarnowiec, jest już całkowicie rozkradziony. Zbieracze złomu i złodzieje wymontowali z niego wszystko, co się tylko dało.
Bez dobrego gospodarza budowla popadła w riunę. - Kiedyś to miejsce tętniło życiem - wspomina Iwona Majkowska z Wejherowa. - W restauracji odbywały się śluby, studniówki, przyjeżdżali turyści, pracownicy na delegacje. Pamiętam, że pod koniec lat 90. byłam tam jeszcze na balu sylwestrowym.
Ten niegdyś świetnie znany w Polsce obiekt cały czas jest dewastowany i wygląda na to, że nic nie można na to poradzić. Właściciel, spółka z Katowic, nie przejmuje się niszczonym hotelem. Policja też ma związane ręce, bo jest to teren prywatny i bez współpracy z właścicielem trudno ustalić np. rozmiar strat.
Z kolei władze gminy Gniewino chcą przejąć to, co jeszcze pozostało z hotelu i przyległe 7 hektarów bardzo atrakcyjnej ziemi nad Jeziorem Żarnowieckim, za zaległe podatki, ale trudno to zrobić. Dlaczego? Okazuje się, że hotel-ruina przechodzi z rąk do rąk, część aktów notarialnych, dotyczących sprzedaży tej nieruchomości jest nieważnych, trudno znaleźć właściciela obiektu.
- Gdy tylko jesteśmy już na właściwym tropie, okazuje się, że dokonano kolejnej sprzedaży - mówi Maria Patelczyk, skarbnik gminy Gniewino. - Obecnie sądzimy, że hotel należy do pewnej spółki z Katowic. Jeśli nic się nie zmieni, w ciągu kilku miesięcy możemy doprowadzić do licytacji i przejęcia obiektu. Teren przecież można zagospodarować z pożytkiem dla turystów.