Zagrożony byt szpitala
Dyrektor Szpitala Pediatrycznego Jarosław Habdas, jego zastępca i główna księgowa podali się wczoraj do dymisji. - Nie da się zarządzać szpitalem, nie wiedząc jakim zespołem się dysponuje - uzasadniał dyrektor Habdas. Chodzi o spółkę anestezjologiczną, której siedmiu członków miało do środy podpisać umowy. 1 października odeszli ze szpitala, dlatego konieczne było zawieszenie Oddziału Intensywnej Opieki Medycznej. W ubiegłym tygodniu zdecydowali się wrócić, ale na szczególnych warunkach. Pracują od poniedziałku, ale wbrew wcześniejszym uzgodnieniom do podpisania umów nie są skorzy. Zażądali 70 zł za godzinę i od 100 do 150 zł za zabieg planowy. W dodatku w czwartek oznajmili dyrektorowi, że każdy chce umowę podpisać indywidualnie i na dwa tygodnie.