Druga twarz miasta
Kurier Poranny: Stworzyłeś pierwszy serwis o Podlasiu w języku angielskim. Dlaczego?
Kazimierz Popławski: - Białystok odwiedza coraz więcej ludzi władających językiem angielskim, a nie ma u nas stron skierowanych do cudzoziemców. W moim serwisie zamierzam pokazywać atuty naszego miasta i dzięki temu zmieniać je na lepsze. Liczę, że jeśli pokaże na w nim przykład dobry hotel, a strona stanie się popularna, inni właściciele hoteli też będą chcieli podnieść poziom usług, żeby trafić na moją stronę. Będą próbowali być tak samo dobrzy albo jeszcze lepsi. W ten sposób można zmieniać miasto i region.
l Główny nacisk kładziesz na kulturę, dlaczego jest dla Ciebie tak ważna?
- Kultura jest świetną formą promocji. Dlatego ciekawe miejsca opisuje cytatami z literatury, które kojarzą mi się z klimatem, atmosferą miasta. Ale strona nie jest nastawiona wyłącznie na rozrywkę czy tylko na kulturę. Chce, by korzystali z niej wszyscy, którzy nas odwiedzają, by była rodzajem przewodnika. I zaproszenia, bo warto do tego miasta przyjechać.
l Dlaczego tak fascynuje Cię Białystok? Młodzi marzą raczej o życiu w wielkim mieście, Białystok określają jako prowincję. Ty przeciwnie. Jesteś dumny, że tu mieszkasz.
- Białystok mnie inspiruje. Wyczuwam w nim niezwykłą atmosferę dawności, kresów z pierwiastkiem Cepelii. Niestety, nie jest w pełni wykorzystany jako brama na Podlasie. Turyści, którzy jadą do Białowieży, Tykocina, omijają nasze miasto. A powinni tu zawitać i należy ich do tego namawiać. Na swojej stronie zachęcam ich również do poznania innych zakątków regionu. Mamy liczne parki narodowe, rezerwaty, zabytki. Piękno przyrody i ślady historii, które odnajdujemy na każdym kroku, to główne atuty Podlasia.
l Pokazujesz to na bardzo dobrych zdjęciach, uzupełniających stronę. Serwis jest bardzo ciekawy graficznie: obok zdjęć odrestaurowanych zabytków pokazujesz sypiące się domy. W jakim celu?
- Chciałem pokazać inną, nieznaną nawet mieszkańcom twarz Białegostoku. Czasami warto przedstawić tę dosłowną wioskowość: zniszczone ławki, osypujące się tynki, ruiny domu, zaplecze ulicy, po prostu drugą stronę. Pewne miejsca, pozostałości poprzedniego systemu wręcz zachwycają swoją brzydotą. Mam nadzieje, że turysta widząc to wszystko na mojej stronie, postanowi odszukać te miejsca. Często na fotografiach są zaledwie fragmenty budynków. Zachęcają, żeby znaleźć całość, zobaczyć jak wygląda naprawdę.
l Dziękuję za rozmowę.