AZS AWFiS Gdańsk - Wisła Puławy 26:28
Fatalnie pożegnali się ze swoimi kibicami w tym roku szczypiorniści AZS AWFiS. Gdańszczanie przegrali z beniaminkiem Wisłą Puławy 26:28. Najbardziej zawiedli Michał Waszkiewicz i Daniel Żółtak.
W meczach u siebie z przeciętnymi zespołami Wisły Puławy, Travelandu Olsztyn i Piotrkowianina akademicy zdobyli u siebie tylko jeden punkt.
- I co mam powiedzieć? Co ja mogę zrobić jeśli zawodnik biegnie sam na sam i nie zdobywa gola. W Piotrkowie wyprowadziliśmy dwanaście kontr i wszystkie wykorzystaliśmy. Po tygodniu zapomnieliśmy jak to się robi. W ekstraklasie tak grać nie można - powiedział Wojciech Nowiński, trener AZS AWFiS.
Sobotni mecz zaczął się dobrze dla gospodarzy. Po bramkach zdobytych przez Waszkiewicza, Szymona Woynowskiego i Mateusza Jachlewskiego w 4 minucie było 3:0. Gdańszczanie nie potrafili jednak szanować dobrego wyniku. Choć w 26 minucie było jeszcze 14:11, to pierwsza połowa zakończyła się remisem.
Po przerwie AZS AWFiS nie prowadził ani razu. Ostatni remis (21:21) był w 46 minucie po rzucie Jachlewskiego. Gospodarze marnowali kontry i cztery karne. Trzeba przyznać, że bardzo dobrze w bramce Wisły spisywał się Marek Kubiszewski. Gdańszczanie przegrali ten mecz na własne życzenie. W 58 minucie było 26:27 i wówczas nie popisali się powołani do reprezentacji Polski na turniej na Węgrzech Waszkiewicz i Daniel Żółtak. Żółtak nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Kubiszewskim, a po odzyskaniu piłki Waszkiewicz - słabo grający przez całe spotkanie - podawał niecelnie. W gdańskiej drużynie pretensji nie można mieć do bramkarzy, a także Woynowskiego i Jachlewskiego.
- Żółtak miał świetną sytuację, ale rzucił w prawy dolny róg. Tak nie robią nawet juniorzy. Jak się marnuje tyle sytuacji, to nie można wygrać meczu - podsumował trener Nowiński.