Pragnienie miłości
Dawid z dzieciństwa pamięta tylko szczebelki łóżeczka. Gdy uderzał o nie rączką czy nóżką, natychmiast zakładano mu gips. Kruche kostki wciąż się łamały, dlatego nikt go przytulał, nikt się z nim nie bawił. Mama nie poradziła sobie z chorobą synka. Prosto ze szpitala trafił do ośrodka pomocy społecznej. Dla rodziny - umarł. Dziś Dawid ma siedemnaście lat, ale kości udowe o grubości ołówka. Siedzi na wózku inwalidzkim i głośno się śmieje. - Kocham ciocię Jolę - wyznaje.