Złoci juniorzy Lechii u prezydenta
Prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz przyjmował wczoraj w siedzibie magistratu sportowców. Dokładnie trenera Tadeusza Małolepszego i juniorów młodszych Lechii Gdańsk, którzy w czerwcu wywalczyli złote medale mistrzostw Polski.Oprócz gratulacji szkoleniowiec otrzymał 2 tysiące złotych nagrody, a zawodnicy - dyplomy i drobne upominki, związane z miastem Gdańsk. Młodzi piłkarze sprawiali wrażenie wyraźnie zaszczyconych wizytą u prezydenta miasta. Zresztą w garniturach i krawatach wyglądali jak poważni mężczyźni.- Wasz sukces to dobry prognostyk na przyszłość - powiedział Paweł Adamowicz. - Także kolejny argument do planowanych przez nas działań inwestycyjnych na stadionie przy ul. Traugutta. W ciągu najbliższych kilku tygodni poznamy ostateczną decyzję, czy mający tam powstać nowy obiekt będzie pełnił jedynie funkcję piłkarską, czy również lekkoatletyczną. Budowę planujemy zacząć w 2007 roku. Miasto prowadzi także rozmowy na temat udziału w Sportowej Spółce Akcyjnej, która ma powstać w Lechii. Mam nadzieję, że wkrótce staniecie się zawodnikami ligowej drużyny. A w ślad za sukcesami sportowymi pójdą również osiągnięcia w nauce.Młodzi lechiści powtórzyli osiągnięcie swoich starszych kolegów sprzed dziewięciu lat. Wtedy złoto wywalczyli podopieczni Józefa Gładysza. Teraz podobnym sukcesem może pochwalić się Tadeusz Małolepszy.- Ten wynik kosztował wiele trudu i wysiłku, lecz sukcesy zawsze rodzą się w bólach - mówił wczoraj. - Wszyscy chłopcy na niego zapracowali. Swoją ambicją, poważnym podejściem do meczów i dobrą atmosferą, jaka wytworzyła się w zespole.- Sądzę, że trudniej jest sięgnąć po złoto wśród juniorów niż w seniorach - dodał bramkarz Lechii, Krzysztof Leszek. - W dużej piłce można zbudować sobie zespół w oparciu o transfery. W juniorach tego nie ma. Inne zespoły miały w swoich składach nawet po sześciu reprezentantów Polski. U nas ledwie trzech ocierało się o kadrę. Jak widać, nie miało to większego znaczenia. Przed nami jednak jeszcze dużo pracy. Każdy z nas marzy o karierze, lecz najpierw trzeba dostać się do drużyny seniorów Lechii.Do magistratu zaproszeni byli wczoraj także żużlowcy Lotosu Gdańsk, którzy niedawno wywalczyli awans do ekstraligi. Nie pojawił się jednak żaden z przedstawicieli klubu.- Najpierw wyrażali zgodę, później odwołali spotkanie, wreszcie przysłali pismo, że termin im nie pasuje, bo zawodnicy są w rozjazdach - mówi rzecznik prasowy prezydenta Gdańska, Maciej Turnowiecki. - Szkoda tylko, że wspomniane pismo dotarło do nas wczoraj o 13.27. Czyli 27 minut po rozpoczęciu planowanego spotkania.Miasto przygotowało nagrody pieniężne dla trenera Grzegorza Dzikowskiego (1500 złotych) oraz poszczególnych zawodników (po 1000 złotych na głowę).- Nagrody na pewno trafią na ich konta - zapewnił Turnowiecki.- Mogliśmy spotkać się z prezydentem w niedzielę wieczorem lub poniedziałkowe przedpołudnie - tłumaczył absencję żużlowców prezes Lotosu, Marek Formela. - Później wszyscy zawodnicy rozjechali się w swoją stronę. We wtorek mogli przyjść jedynie trener Grzegorz Dzikowski, kierownik Mirosław Berliński i mechanik Krzysztof Fede. To nie miało większego sensu. Awans to przede wszystkim zasługa żużlowców.