Tory donikąd
Przeżywające renesans i będące źródłem sporych dochodów w Unii Europejskiej, składy kolei wąskotorowej i jej infrastruktura są w Polsce pożywką dla złodziei, rdzy i chwastów. Lokalne inicjatywy, jak ta w Nakle, mające uratować od zapomnienia ciuchcie, rozbijają się o nieprzychylny monopol Polskich Kolei Państwowych. Komu zależy, by ta sytuacja trwała nadal? Dlaczego zyski ze sprzedaży złomu mają być lepsze od nowoczesnej turystyki?Pierwszy skład kolei wąskotorowej na terenie dzisiejszego województwa kujawsko-pomorskiego wyruszył w trasę w 1895 roku. Nazywał się Bromberger Kreisbahnen i kursował między Bydgoszczą a Koronowem. Dziesięć lat później w skład Bydgoskich Kolei Powiatowych wchodziło już 105 kilometrów torów. Ciuchcie zrobiły oszałamiającą karierę w czasach II Rzeczpospolitej. Wożono nimi towary, ludzi, maszyny a w 1935 BKP wprowadziła specjalne wagony do przewozu kajaków - z myślą o turystach, odwiedzających Zalew oraz chcących korzystać z uroków spływu Brdą.